Magazyn informacyjny
o Funduszach Europejskich dla Podkarpacia

Nie możemy stracić ani chwili

24 kwietnia 2026 Rozmowa

Mężczyzna w garniturze stoi w biurze z założonymi rękami na tle flag.

 

Rozmowa z WŁADYSŁAWEM ORTYLEM, marszałkiem województwa podkarpackiego

Nowa perspektywa ruszała z opóźnieniem, a czasu na wydanie pieniędzy jest mniej niż wcześniej. Co było najtrudniejsze na starcie: tempo uruchamiania konkursów, przygotowanie beneficjentów czy raczej zbudowanie sprawnego systemu decyzyjnego po stronie instytucji?

W takich sprawach nie ma cudów ani przypadków. Wszystko opiera się na pracy, doświadczeniu i ludziach, którzy wiedzą, co mają robić. Oczywiście sam start tej perspektywy był trudny, bo wszyscy cieszyliśmy się z rekordowych pieniędzy dla Podkarpacia, ale bardzo szybko stało się jasne, że ten ciężko wywalczony budżet trzeba będzie uruchomić w dużo krótszym czasie niż wcześniej. To oznaczało jedno: nie możemy stracić ani chwili.

Trzeba było szybko przygotować dokumenty, uruchamiać konkursy, pilnować terminów, a jednocześnie zadbać o to, żeby cały system działał sprawnie.

Dla mnie od początku najważniejszy był człowiek. Zespół, który dziś jest chwalony za sprawne wdrażanie programu, zacząłem budować od pierwszych dni mojego urzędowania na stanowisku marszałka województwa. Nie ukrywam też, że moje początki w urzędzie były szczególne. Obejmowałem tę funkcję po bardzo trudnym momencie wynikającym z odwołaniem poprzednika w związku z zarzutami korupcyjnymi. W takiej sytuacji trzeba było odbudować zaufanie. Nie tylko do Zarządu Województwa, ale też do tego, że publiczne pieniądze będą rozdysponowywane uczciwie i przejrzyście. Często powtarzam, że urzędnik zarządzający takimi funduszami musi być świętszy od papieża. Jeśli w zespole są wysokie standardy i zaufanie, to widać to potem w wynikach.

Stosy monet euro na tle niebieskiej flagi UE z żółtymi gwiazdami i wykresów finansowych.

Podkarpackie bardzo szybko znalazło się w krajowej czołówce pod względem ogłaszania naborów i certyfikacji wydatków. Co zdecydowało o tym, że region tak sprawnie przeszedł od planów do wdrożeń? Czy to przede wszystkim efekt doświadczenia zespołów, czy także innego podejścia do zarządzania programem?

Myślę, że jedno i drugie. Z jednej strony bardzo ważne było doświadczenie zespołów, a z drugiej – poczucie odpowiedzialności za budżet. Bo Fundusze Europejskie to są konkretne pieniądze, które mają zmieniać życie ludzi w regionie. Dlatego zawsze przyświecała nam bardzo prosta zasada: oglądamy każde euro z każdej strony, żeby jak najlepiej je zainwestować dla Podkarpacia.

Nie zbudowaliśmy tego od razu. To był proces: wzmacnianie kompetencji, porządkowanie pracy i przygotowanie do chwili, w której konieczne było szybkie przejście od planów do decyzji. Gdy ona nadeszła, byliśmy gotowi. I to właśnie zadecydowało, że Podkarpackie znalazło się w krajowej czołówce. Nie przypadek, tylko konsekwencja, doświadczenie i jasne zasady.

Choć dotychczasowe wyniki są bardzo dobre, wiadomo już, że końcówka tej perspektywy będzie wymagająca i w roku 2030 do rozliczenia pozostanie wciąż duża część alokacji. Jakie widzi Pan ryzyka jako najpoważniejsze w drugiej połowie wdrażania programu?

Jestem przekonany, że damy radę. Mamy doświadczenie, dobry zespół i świadomość, jak wielka jest stawka. Bardzo liczę też na beneficjentów, bo od ich podejścia i determinacji również wiele zależy. Jednocześnie chcę podkreślić, że nie zostawimy ich samych. Będziemy pomagać, wyjaśniać, reagować tam, gdzie pojawią się problemy. W takiej perspektywie nie da się wygrać w pojedynkę. Tu potrzebna jest współpraca.

W statystykach widać dużą skalę postępu, ale mieszkańców najbardziej interesuje to, co się zmienia wokół nich. Które obszary inwestycji finansowanych z Funduszy Europejskich uważa Pan dziś za najbliższe codziennemu życiu mieszkańców Podkarpacia?

Zawsze staramy się słuchać tego, co mówią mieszkańcy, bo to oni najlepiej wiedzą, czego brakuje w ich życiu. Dla ludzi najważniejsze są te inwestycje, które widzą i odczuwają na co dzień. Dobra droga, bezpieczny chodnik, żłobek, lepsza szkoła, dobra opieka zdrowotna, sprawna gospodarka wodno-ściekowa – to są rzeczy, które naprawdę zmieniają jakość życia.

Ale naszą rolą jest patrzeć trochę szerzej. Samorząd lokalny czasem naturalnie myśli o inwestycjach, które szybko widać i które robią wrażenie. Ja to rozumiem, bo każda gmina chce pokazać mieszkańcom konkretny efekt. Tyle że my musimy zadawać jeszcze jedno pytanie: czy ta inwestycja naprawdę buduje przyszłość regionu? Czy będzie służyła ludziom przez lata? I czy gmina będzie w stanie ją później utrzymać? Bo dobra inwestycja to nie tylko moment otwarcia, ale też odpowiedzialność za to, co będzie dalej.

Znaczna część funduszy trafia do samorządów, ale ważny jest też komponent gospodarczy: innowacje, badania i rozwój, wsparcie dla firm. Jak znaleźć właściwą równowagę między inwestycjami?

Ja nie patrzę na to jak na wybór: albo jedno, albo drugie. Region rozwija się dobrze tylko wtedy, kiedy potrafi połączyć oba te porządki. Z jednej strony trzeba odpowiadać na codzienne potrzeby mieszkańców. Ale z drugiej strony nie możemy zatrzymać się wyłącznie na tym, co potrzebne tu i teraz.

Jeśli chcemy, żeby Podkarpacie było coraz silniejsze, musimy równolegle inwestować w gospodarkę, innowacje, badania i rozwój firm. Pod tym względem jesteśmy w krajowej czołówce. To właśnie takie projekty budują trwałą przewagę regionu i sprawiają, że młodzi ludzie mają tu nie tylko dobre warunki życia, ale też dobre perspektywy pracy i rozwoju.

W tym sensie równowaga nie polega na prostym podziale pieniędzy po równo, tylko na mądrym ważeniu potrzeb. Musimy dostrzegać człowieka i jego codzienne sprawy, ale musimy też widzieć horyzont kilku czy kilkunastu lat. Tylko wtedy Fundusze Europejskie naprawdę zmieniają region, a nie są jedynie zbiorem pojedynczych inwestycji.

Podczas marcowej debaty w Brukseli podkreślał Pan, że regiony muszą zachować silną pozycję w architekturze unijnego budżetu i że nie może dojść do dalszych cięć w polityce spójności. Z perspektywy Podkarpacia regionu przygranicznego o co dziś toczy się najważniejsza gra w dyskusji o budżecie UE po 2027 r.?

Dziś toczy się gra o rzecz fundamentalną: o to, czy Unia Europejska naprawdę zrozumie, że bezpieczeństwa, odporności i rozwoju nie da się budować wyłącznie z poziomu centrum. Z perspektywy Podkarpacia widać to bardzo wyraźnie. Jesteśmy regionem przygranicznym, który od początku wojny w Ukrainie ponosi realne koszty tej sytuacji – infrastrukturalne, społeczne, logistyczne. Przez nasz region przeszły miliony ludzi uciekających przed wojną. To ogromne obciążenie dla dróg, przejść granicznych, systemu ochrony zdrowia, usług publicznych i całej lokalnej organizacji życia.

Dlatego dla mnie najważniejsze jest to, aby nie odebrano regionom realnej roli w decydowaniu o kierunkach wsparcia. Dziś ok. 45% środków unijnych jest wdrażanych przez programy regionalne i to rozwiązanie się sprawdza. Komisja Europejska dobrze to widzi. Unia chce projektów bliskich mieszkańcom, współtworzonych z mieszkańcami i odpowiadających na konkretne potrzeby terytoriów. Tego po prostu nie da się dobrze prowadzić wyłącznie z poziomu centralnego.

W Brukseli mocno wybrzmiał też temat bezpieczeństwa, infrastruktury transportowej i energetycznej oraz inwestycji o podwójnym zastosowaniu cywilnym i obronnym. Czy uważa Pan, że po 2027 r. właśnie takie projekty powinny stać się jednym z nowych filarów wsparcia dla Podkarpacia?

Zdecydowanie tak. I powiem więcej: to nie jest już temat przyszłości, tylko teraźniejszości. Widzimy, że projekty o podwójnym zastosowaniu są odpowiedzią na realne potrzeby regionów takich jak Podkarpackie. Wojna za wschodnią granicą pokazała bardzo jasno, że infrastruktura transportowa, wodna, energetyczna, zdrowotna czy cyfrowa nie służy tylko codziennemu funkcjonowaniu mieszkańców. W sytuacjach kryzysowych staje się elementem odporności państwa i całej wspólnoty.

Dla Podkarpacia bardzo ważne jest też to, że udało się przekonać Komisję Europejską, by patrzyła na wschodnią granicę strategicznie. Komisja po raz pierwszy przyjęła dokument w całości poświęcony wschodnim regionom przygranicznym UE. Co istotne, początkowo ten pakt obejmował tylko granice z Rosją i Białorusią, ale dzięki naszym staraniom w Komitecie Regionów, stanowiskom Zarządu i Sejmiku oraz współpracy z partnerami ze Słowacji, Węgier i Rumunii udało się doprowadzić do tego, że objął także granicę z Ukrainą. Dziś kolejnym wyzwaniem jest to, by również w krajowych dokumentach strategicznych wsparcie było kierowane do całych województw przygranicznych, a nie tylko do pojedynczych powiatów, tak jak to wygląda obecnie, bo bezpieczeństwo dotyczy całych regionów.

Tłum ludzi na zewnątrz macha flagami Polski i UE przed budynkiem.

W programie Fundusze Europejskie dla Podkarpacia pojawiły się nowe priorytety związane z bezpieczeństwem i technologiami podwójnego zastosowania.

Po negocjacjach z Komisją Europejską przeznaczyliśmy na infrastrukturę i technologie podwójnego wykorzystania więcej niż wymagane minimum. Mówimy o 12,8% alokacji programu, czyli o ponad 1,2 mld zł. To są bardzo konkretne działania: odporna infrastruktura transportowa, bezpieczeństwo dostaw wody, rozwój kompetencji dla bezpieczeństwa, wsparcie społeczności lokalnych, rozwój lotniska w Jasionce, lecz także w Krośnie i Mielcu, ale też inwestycje przedsiębiorstw działających w obszarze technologii podwójnego zastosowania. Dokonaliśmy zmian w programie Fundusze Europejskie dla Podkarpacia 2021-2027, tworząc pięć dodatkowych priorytetów. Ostateczną akceptację zmienionego programu spodziewamy się uzyskać w kwietniu, co pozwoli nam natychmiast ruszyć z naborami wniosków. Dodatkową korzyścią jest to, że dzięki temu Podkarpackie uzyskało wydłużenie kwalifikowalności wydatków do końca 2030 r.

I właśnie tak należy myśleć o inwestowaniu unijnych pieniędzy po 2027 r. Szpital lepiej przygotowany na sytuacje kryzysowe służy także naszym mieszkańcom w normalnym czasie. Lepsze drogi i lotniska są ważne dla mobilności wojskowej, ale jednocześnie wzmacniają rozwój gospodarczy. Akademia dronów dla szkół to z jednej strony nowoczesne kształcenie i rozwój kompetencji młodych ludzi, a z drugiej wejście w technologie, które mają dziś znaczenie także dla bezpieczeństwa. W regionie przygranicznym, gdy po drugiej stronie toczy się wojna, takie podejście nie jest modą ani dodatkiem. To po prostu zdrowy rozsądek.

W rozmowach międzynarodowych akcentował Pan również znaczenie inteligentnych specjalizacji regionu lotnictwa, IT, motoryzacji, technologii bezzałogowych. Czy Podkarpackie ma dziś szansę wejść do europejskiej pierwszej ligi regionów, które łączą politykę spójności z bezpieczeństwem, innowacją i przyszłą odbudową Ukrainy?

Uważam, że tak – i że to nie jest myślenie na wyrost. Podkarpackie ma dziś bardzo mocne atuty, żeby odgrywać w Europie większą rolę niż dotąd. Mamy silne specjalizacje przemysłowe, zaplecze lotnicze, rozwijający się sektor IT, firmy i uczelnie gotowe pracować nad nowymi rozwiązaniami, a do tego dochodzi nasze położenie.

Bardzo wymowny jest tu przykład Doliny Dronowej. Komisja Europejska wskazała Podkarpackie jako region rozwijający technologie o znaczeniu strategicznym, a przewodnicząca Ursula von der Leyen odwołała się do tej koncepcji podczas lutowej konferencji w Brukseli. W programie regionalnym zapisano też środki na centrum certyfikacji i rozwoju systemów bezzałogowych oraz wsparcie dla MŚP działających w obszarze technologii podwójnego zastosowania.

Chcę też mocno podkreślić jeszcze jeden obszar, z którego jesteśmy naprawdę dumni – kosmonautykę. Podkarpackie jako jedyny region w Polsce tak wyraźnie i ambitnie wpisało lotnictwo i kosmonautykę do swoich inteligentnych specjalizacji. To nie jest tylko prestiżowy zapis. Za tym stoją tradycje przemysłu, zaplecze badawczo-rozwojowe, współpraca firm z uczelniami, obecność oddziału Polskiej Agencji Kosmicznej w Rzeszowie, inkubator ESA BIC Poland w Jasionce i rosnące zaangażowanie naszych firm w projekty sektora kosmicznego.

Ale wejście do europejskiej pierwszej ligi nie dokona się samo. Potrzebne jest utrzymanie silnej polityki spójności, realna pozycja regionów w nowym budżecie UE i mądre wykorzystanie Funduszy Europejskich po 2027 r. Potrzebne jest też wsparcie państwa. A czasu nie ma dużo, bo przygotowania do nowej perspektywy de facto zaczynają się już teraz. Cieszę się, że polskie regiony mówią w tej sprawie jednym głosem. Mamy też wsparcie ze strony Parlamentu Europejskiego.

Jest Pan marszałkiem od 2013 r. Gdyby miał Pan spojrzeć na Podkarpacie nie tylko przez wskaźniki i budżety, ale bardziej osobiście: jak ten region zmienił się przez te lata i z czego jest Pan, jako gospodarz województwa, najbardziej dumny?

Jestem dumny z tego, że udało się uruchomić procesy, które realnie zmieniają codzienne życie mieszkańców. Myślę tu o Podkarpackiej Kolei Aglomeracyjnej, która wniosła nową jakość do transportu publicznego, oraz o Via Carpatii – inwestycji o znaczeniu cywilizacyjnym, która nie tylko skraca drogę, ale też wzmacnia pozycję Podkarpacia na mapie Europy.

Bardzo ważna jest dla mnie także edukacja, zwłaszcza ta skierowana ku przyszłości. Projekt robotyki i programowania objął już ponad 700 szkół i blisko 9 tysięcy uczniów. To inwestycja w młode pokolenie. Podobną rolę pełnią Podkarpackie Centrum Nauki „Łukasiewicz” i Podkarpackie Centrum Innowacji, które wspierają rozwój talentów i łączą naukę z biznesem.

Jestem też dumny z tego, że Podkarpacie potrafi stawiać na nowoczesność z szacunkiem dla swoich korzeni. Mamy bogate dziedzictwo kulturowe, w tym aż dwie tradycje wpisane na listę UNESCO, o które dbamy i które potrafimy pokazywać światu. To samo dotyczy troski o środowisko i bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców.

Ważnym symbolem tej zmiany jest też Jasionka. Port lotniczy, rozwijany w dużej mierze dzięki Funduszom Europejskim, stał się ważnym oknem Podkarpacia na świat. Połączenie ze Stanami Zjednoczonymi ma znaczenie nie tylko komunikacyjne i gospodarcze, ale też pomaga utrzymywać więzi z Polonią.

Najbardziej dumny jestem z tego, że Podkarpacie zachowało swoją tożsamość, a jednocześnie nauczyło się myśleć odważnie o przyszłości.

Rozmawiał Andrzej Szoszkiewicz

Sprawdź, co w najnowszym wydaniu

Pobierz wersję PDF

Od planów do wdrożeń

Trzy pierwsze lata wdrażania
programu Fundusze Europejskie dla Podkarpacia to duży sukces.

czytaj więcej

U wrót Bieszczad

Nowoczesny hotel w sercu natury może działać odpowiedzialnie i efektywnie. Hotel Arłamów konsekwentnie rozwija model oparty na OZE.

czytaj więcej

Przepis na zmianę

Makarony Polskie stworzyły innowacyjną linię Novelle – dopasowaną m.in. do potrzeb osób z cukrzycą czy dbających o formę.

czytaj więcej

Pomysł i działanie

Tarnobrzeski Ośrodek Wspierania Ekonomii Społecznej pomaga rozwijać pomysły – od doradztwa, przez szkolenia, aż po wsparcie finansowe.

czytaj więcej

Z pasji do pomocy i pracy

Lokalne inicjatywy pokazują, że biznes może zmieniać życie osób zagrożonych wykluczeniem.

czytaj więcej

Odbudowa życia

Monika Zamorska udowadnia, że dzięki wsparciu OWES powstają miejsca pracy i nowe szanse rozwoju.

czytaj więcej

Jak połączyć misję z biznesem

Czy można prowadzić firmę, która nie tylko zarabia, ale też zmienia lokalne społeczności?

czytaj więcej

Ekonomia społeczna w praktyce

Jak sprawić, by przedsiębiorstwo społeczne nie tylko powstało, ale też przetrwało i się rozwijało? Rozmowa z Joanną Lewicką.

czytaj więcej

REGIOSTARS 2026: Pokaż swój projekt całej Europie!

Komisja Europejska ponownie nagrodzi najlepsze projekty współfinansowane z funduszy UE.

czytaj więcej

„Funduszowy Maj”

„Funduszowy Maj” to setki inicjatyw organizowanych w całym kraju!

czytaj więcej
Skip to content