Gotowi, by nieść pomoc

dwie kobiety pocylone nad robionymi kanapkami

Po wybuchu wojny w Ukrainie wiele osób natychmiast ruszyło z pomocą. Część robiła to indywidualnie, część w sposób profesjonalny i zorganizowany. Rzeszowski Zakład Aktywności Zawodowej (ZAZ) uruchomił wśród klientów i swoich pracowników zbiórki darów dla uchodźców z Ukrainy. Jako jedni z pierwszych część środków z unijnego projektu przeznaczyli na wsparcie osób najbardziej potrzebujących. 

Celem Zakładu Aktywności Zawodowej w Rzeszowie jest przygotowanie osób z niepełnosprawnością do szukania zatrudnienia na otwartym rynku pracy. Został on powołany do życia 19 grudnia 2014 r. przez Podkarpacki Związek Organizatorów Zakładów Aktywności Zawodowej. Jest podmiotem ekonomii społecznej, co oznacza, że w centrum jego działań jest zawsze człowiek. Początki były skromne – 10 zatrudnionych osób zajmowało się produkcją rękodzieła (świece, decoupage) oraz podpałki ekologicznej K-Lumet, w całości wytwarzanej z materiałów otrzymanych z odzysku (drewna tekturowego, opaski i wosku).

– Stopniowo przy wsparciu funduszy unijnych, o które wnioskowaliśmy w Wojewódzkim Urzędzie Pracy, otwieraliśmy kolejne placówki, przede wszystkim gastronomiczne. Najpierw pojawił się Lunch Bar „Europejskie Klimaty”. To miejsce z duszą, oferujące przepyszne jedzenie. Serwowane w nim dania inspirowane są kuchniami krajów europejskich. W tym samym budynku przy ul. Kolejowej 1 mieści się nasza kawiarnia „Cafe Park” z przepyszną kawą i ciastami. Obecnie zatrudniamy ponad 90 osób z niepełnosprawnością – mówi Sylwia Brzezowska, kierownik ZAZ w Rzeszowie.

Canappka

Od lipca 2020 r. do marca 2022 r. realizowany był jeden z ostatnich projektów – „Aktywna integracja w ZAZ w Rzeszowie”. – Powstał lokal, gdzie spieszący się do pracy czy szkoły mogą kupić kanapki, sałatki, świeże soki, desery i ciasta – mówi menedżerka Paulina Karp-Kuś. Canappkarnia zatrudnia pięciu trenerów pracy, menedżera i 14 osób z niepełnosprawnością. – Choć projekt zakończył się w marcu, firma nadal prężnie działa na rynku – dodaje menedżerka.

Dzięki 1,7 mln zł dotacji lokal został dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Fundusze unijne pozwoliły także na kupno sprzętu i wyposażenia oraz na wynagrodzenia personelu i opłaty, m.in. czynsz. – Dotacja unijna pomaga wystartować, dzięki czemu możemy rozwinąć działalność. Pozwala nie tylko przygotować miejsca pracy, ale też przetrwać ten najtrudniejszy, pierwszy okres – wyjaśnia Sylwia Brzezowska.

wnętrze lokalu Canappka
Fot. Maciej Rałowski

Praca jest dla osób z niepełnosprawnościami formą rehabilitacji. – Nasi pracownicy mogą ćwiczyć i trenować te sytuacje i czynności, z którymi mają największe trudności. Staramy się dostosować miejsce pracy do możliwości danej osoby. Sprawne działanie na danym stanowisku pomaga im uwierzyć w swój potencjał. Ta pewność siebie jest ogromnie ważna, gdy szukają potem zatrudnienia na otwartym rynku pracy, ale też w życiu codziennym – tłumaczy Brzezowska.

kobieta pochylona nad blatem kuchennym, przygotowuje kanapkę
Fot. Maciej Rałowski

Pomaganie nakręca do działania  

Wojna w Ukrainie wyzwoliła nową energię do działania. We wszystkich punktach ZAZ pracownicy spontanicznie organizowali zbiórki i akcje mające na celu pozyskanie potrzebnych darów. – Zbieraliśmy artykuły higieniczno-sanitarne, a Lunch Bar i „Cafe Park” zorganizowały akcję „Plecaczek”. Było mnóstwo osób, które rzeczywiście przynosiły plecaczki, a w nich soczki, chusteczki, słodycze, czyli wszystko, co potrzebne jest uchodźcom w pierwszych godzinach – wspomina Paulina Karp-Kuś.

W projekcie, w ramach którego powstała Canappka, zostały jeszcze środki do wykorzystania. Dlatego ZAZ zdecydował się napisać wniosek do WUP o możliwość rozszerzenia zakresu realizowanego projektu o działania doraźnie wspomagające obywateli Ukrainy. – Zależało nam na tym, aby nasza pomoc była bardziej efektywna i systematyczna – tłumaczy Sylwia Brzezowska.

Po otrzymaniu zgody natychmiast przystąpiono do pracy. Osoby zatrudnione w Canappce przez 13 dni roboczych przygotowywały posiłki. – Pracę rozpoczynaliśmy z samego rana. Canappka normalnie pracowała, więc wymagało to od nas elastyczności. Minimum trzech pracowników zajmowało się przygotowaniem kanapek, a jeden codziennie dowoził je do punktu w Cieszanowie. Tam odbierali je wolontariusze ze Stowarzyszenia Folkowisko i wozili na granicę – wspomina Paulina Karp-Kuś. Wsparcia udzieliła też kawiarnia „Cafe Park”, dzięki czemu dodatkowo pieczone były muffinki i ciasteczka owsiane. – W sumie na granicę zawieziono 6,5 tys. kanapek, tyle samo słodkości, poza tym soczki w kartonikach, herbatę i cukier. Potrzebne były też kubki plastikowe, więc je także dostarczaliśmy – dopowiada menedżerka Canappki. Oprócz trenerów osoby z niepełnosprawnościami pomagały również przy pakowaniu i rozładowywaniu samochodów. – Bardzo dużo czasu poświęciłyśmy na to, by znaleźć miejsce dostarczania żywności. Chcieliśmy, by nasza pomoc trafiała w konkretne miejsce, do konkretnych osób, aby nic się nie zmarnowało. I mamy pewność, że tak było – mówi Brzezowska.

Akcja trwała od 15 marca do końca miesiąca. To jeden z pierwszych przykładów wykorzystania środków z unijnego projektu na organizację wymiernego wsparcia udzielonego gościom zza wschodniej granicy.

Barbara Kozłowska

Posłuchaj audycji radiowej z cyklu „Fundusze Europejskie na Podkarpaciu”